Od 4 do 17 czerwca 2013 gościł w Polsce (także w Wąchocku) o. Luis Enrique Ramirez Camacho, przeor dominikanów w XVI w. klasztorze Santo Domingo w stolicy Peru - Limie, na wybrzeżu Pacyfiku. Znajdują się tam groby św. Roży i św. Marcina de Porres. Przez 10 lat był też przeorem klasztoru w Cuzco w Andach zbudowanym także w XVI w. na świątyniach Słońca i Księżyca Inków. Klasztor i kościół w Cuzco  Santo Domingo-Coricancha, odwiedzają setki tysięcy turystów. Podobnie jak limeński należy do Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. Towarzyszyła mu dziennikarka i podróżniczka – Monika Rogozińska, której materiał (napisany specjalnie dla nas) z radością prezentujemy.

Ojciec Luis Enrique zaprosił do Cuzco archeologów i naukowców pod kierunkiem prof. Mariusza Ziółkowskiego z Ośrodka Badań Prekolumbijskich Uniwersytetu Warszawskiego, którzy od dawna pracują w Peru. Polacy są pierwszymi naukowcami obcokrajowcami, którym dominikanie zaufali i dopuścili do badań Santo Domingo-Coricanchy. Konserwację obrazów prowadziła Anna Derentowicz-Zakrzewska, dzieląc się doświadczeniem polskiej szkoły konserwacji sztukii architektury wyrosłej po straszliwych zniszczeniach dokonanych w naszym kraju przez Niemców i Sowietów podczas II Wojny Światowej. Nasi naukowcy zaproponowali przywiezienie kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej do Santo Domingo-Coricanchy w Cuzco. Od lutego 2012 Czarna Madonna Jasnogórska ma swój ołtarz w Andach na wysokości 3600 m n.p.m., w sercu dawnego Imperium Inków.

Zaproszenie od JM Rektora Uniwersytetu Warszawskiego do odwiedzenia Polski zawiozłam o. Luisowi Enriquedo do Limy ubiegłej jesieni. Podróż po naszym kraju organizowałam w imieniu Oddziału Polskiego The Explorers Club. Wiem, jak wiele drzwi otworzył Polakom w Ameryce Południowej Jan Paweł II. Nasza trasa więc wiodła więc miejsc bliskich papieżowi oraz dominikanom, szlakiem zabytków światowego dziedzictwa kultury. Była pielgrzymką do źródeł. Obraz Jezusa Miłosiernego z wizji św. Faustyny spotykałam we wszystkich odwiedzanych jesienią 2012 r. kościołach Peru, nawet w otoczonym okropną sławą więzieniu Lurigancho w Limie.

Ojciec Luis Enrique zwiedził stolicę, Muzeum Powstania Warszawskiego, klasztory dominikanów na Freta i na Służewiu, gdzie mieszkał z braćmi. Na Jasnej Górze odprawił mszę św. w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w chwilę po odsłonięcia obrazu. Zwiedził klasztor paulinów ze wspaniałą biblioteką. Poznał Stare Miasto w Krakowie, katedrę z grobami królów i bohaterów narodowych oraz Wawel z ukrytą w podziemiach świątynią. Koncelebrował mszę św. konwentualną w prawie 800 – letnim klasztorze dominikanów w Krakowie i sprawował ją w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Zobaczył niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. W Kalwarii Zebrzydowskiej odprawił mszę przed obrazem Matko Bożej Kalwaryjskiej. Zwiedził Wadowice i zjadł kremówkę papieską. Wysłuchał koncertu na gitarę i flet w prześlicznym XVIII w. drewnianym kościele w Lachowicach.

Przez Suchą Beskidzką, Maków Podhalański, Zawoję, Przełęcz Krowiarki k. Babiej Góry, Chochołów, dojechaliśmy do Zakopanego. Koncelebrował msze św. w Małym Cichym u dominikanów. W sanktuarium Matki Boskiej Jaworzyńskiej Królowej Tatr na Wiktorówkach, którą także opiekują się dominikanie, odprawił mszę św. W góralskim szałasie na Rusinowej Polanie ze słynną panorama Tatr kupił oscypek dla swej mamy. Dotarł do Morskiego Oka…

Wszędzie spotkaliśmy się z wielką gościnnością. Padre Luis Enrique nie spodziewał się, że będzie mógł wyjść na ulicę w habicie i spotka go uśmiech i życzliwość. W Limie, niestety, przed wyruszeniem poza klasztor musi włożyć ubranie cywilne. Wrażenie zrobiły na o. Luisie kościoły pełne ludzi z różnych pokoleń, głęboka wiara Polaków, serdeczność i otwartość wobec przybyszy, wręcz opiekuńczość. Spotkanie młodych z modlitwą o uzdrowienie u dominikanów krakowskich, poruszony, przepłakał...

Wracaliśmy szlakiem ponad 800-letnich opactw cysterskich: najpierw Mogiła w Krakowie. Potem Archiopactwo Cysterskie w Jędrzejowie na drodze z Krakowa do Warszawy – najstarsze opactwo cysterskie na ziemiach polskich. Wiadomo, że opactwo ufundowane zostało w 1140 r. Wiadomo, że zbudowany przez cystersów kościół konsekrował w 1210 r. biskup i kronikarz Wincenty Kadłubek. Trzeba mieć jednak nie lada śmiałość żeby rozkuć ściany XII/XIII w. opactwa dla znalezienia w nich świątyni o 100 lat starszej. Konsekrował ją biskup Maur pochowany w podziemiach katedry wawelskiej w krypcie św. Leonarda, w której swą msze prymicyjną odprawił w Dzień Zaduszny 1946 r. młody ksiądz Karol Wojtyła… Pędząc z Warszawy na południe zatrzymajcie się na chwilę w Jędrzejowie. Pochowanego tam Wincentego Kadłubka, jego przemowy kierowane do władcy krakowskiego można by dziś wygłaszać w Sejmie RP. Nic nie straciły na aktualności.
 





o. Luis w Archiopactwie w Jędrzejowie (fot. M. Rogozinska)

Nie jest łatwo wytłumaczyć obcokrajowcowi, nawet dominikaninowi, szczególną rolę Kościoła w dziejach państwa polskiego. O. Luis Enrique ciekaw był mnichów cysterskich.

– W Peru był zakaz zakładania klasztorów monastycznych, zamkniętych – tłumaczył. – Każdy duchowny potrzebny był do pracy ewangelizacyjnej z ludźmi. Pierwsi mnisi przyjechali dopiero w XX w. z Anglii.

Nie mógł się nadziwić otwartości, jaką spotkał. Co innego czytać, że cystersom Polska zawdzięcza rozwój kultury, hutnictwa, rolnictwa, sadownictwa, hodowlę ryb, młyny, szpitale i hospicja, a co innego zobaczyć na własne oczy kawiarnię w Opactwie Cysterskim w Wąchocku i zjeść pyszne wypieki. W Peru o. Luis Enrique kierował Muzeami Dominikańskimi. – Nasze muzea są formą modlitwy i ewangelizacji – wyjaśniał.

– A nasze jest szkołą patriotyzmu – tłumaczyłam podczas zwiedzania cysterskiego muzeum w Wąchocku. Oprowadzał nas furtian, lubiący ludzi brat Albert - Chrzest w X w. dał Polsce samodzielną państwowość. Kościół przechował insygnia królewskie podczas rozbicia dzielnicowego. Rósł i cierpiał z narodem. Kształcił. Bronił niepodległości. Nie bez przyczyny wszyscy zaborcy dokonali kasaty zakonów, wśród nich cystersów. I dziś Kościół broni wartości bez których prawdziwie demokratyczne państwo nie może istnieć.

Historia Kościoła w Peru jest inna. Dominikanie przyszli z najeźdźcami – hiszpańskimi konkwistadorami w XVI w. Lecz rolę, jaką odegrali, zaczerniono wbrew prawdzie.

W Wąchocku o. Luis się dziwił, a ja cieszyłam. Posiedźcie chwilę w 800-letnim romańskim kapitularzu, należącym do najpiękniejszych i najlepiej zachowanych w Polsce. Nie da się w tym miejscu być nieczułym na historię. W podobnie wiekowym refektarzu nawet kromka chleba inaczej smakuje. Ucieszyła mnie energia, talent organizacyjny i bezpośredniość zachowania o. Opata Eugeniusza Augustyna. Posadził nas – przybyszy – na swym miejscu przy stole i pomógł obsłużyć. Podczas mszy św. koncelebrowanej przez o. Luisa, zaprosił mnie do przedstawienia gościa i oddał głos dominikaninowi. Trudno nie było się poczuć jak w domu. Wszak to cystersi uczyli Polaków gościnności…

Wyjeżdżając z Polski, Ojciec Luis Enrique Ramirez Camacho zabrał ze sobą dwa duże obrazy: Matki Bożej Częstochowskiej i Jezusa Miłosiernego. Ci, którzy odwiedzą Peru niech odwiedzą kościoł dominikanów - Santo Domingo w Limie nad brzegiem Oceanu Spokojnego. Spotkając tam tak bliskie nam wizerunki niech pomyślą dobrze o Ojcu Luisie i o... polskich naukowcach.

Monika Rogozińska
Prezes Oddziału Polskiego The Explorers Club

I kilka zdjęć z wizyty o. Luisa w naszym wąchockim opactwie:

 



























foto: archiwum opactwa
 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl