Dnia 2 czerwca 2018 r., we wspomnienie Matki Bożej Łaskawej, br. Cyprian Czumak złożył na ręce o. opata Eugeniusza swoją pierwszą profesję monastyczną. Ta profesja zakonna była zwieńczeniem okresu kanonicznego nowicjatu, potwierdzając pragnienie kroczenia za przewodem Ewangelii w szkole służby Pańskiej, wielbiąc Boga w Trójcy Przenajświętszej.

Liturgia Słowa w kunsztowny sposób wpisała się w przeżywane wydarzenie, przyporządkowując tegoż dnia passus z listu św. Judy Apostoła: ,,Budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, które wiedzie ku życiu wiecznemu. Dla jednych miejcie litość – dla tych, którzy mają wątpliwości: ratujcie ich, wyrywając z ognia; dla drugich zaś miejcie litość z obawą, mając w nienawiści nawet chiton zbrukany przez ciało.” (Jud 1, 20 – 23).

Komentują wersety epistoły, ojciec opat w krótkiej homilii wyjaśnił znaczenie słów apostoła ''Budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary'' (Jud 1, 20). Odwołał się wpierw do przykładu Najświętszej Maryi Panny, a następnie św. Benedykta, aby odnieść myśl apostoła od osobistych przeżyć słuchaczy: ,,My wiemy, że fundament naszej wiary sięga w naszym życiu poza klasztor – jest to przede wszystkim rodzina. Pan Bóg posłużył się darami wiary właśnie w rodzinie, aby przyniosły oczekiwane owoce. Rozkwitały one w parafiach z których wyszliśmy, gdzie były sprawowane święte Sakramenty; gdzie było głoszone Słowo Boże. Dzięki temu mogło rozszerzyć się powołanie, w promieniach eucharystycznego Jezusa''. Zwracając się do br. Cypriana, zarysował krótko jego drogę życiową: ,,Urodzony w Tarnowie, pochodzi z parafii katedralnej. Ukończył studia archeologiczne, gdzie też można było wiarę stracić i ją osłabić. A jednak z Bożą pomocą jego wiara trwała. Przez półtora roku swego życia w klasztorze też musiał ją pilnować! Bo zło nam zawsze towarzyszy, a Zły z nas nie zrezygnuje, atakując nasze słabości. Dlatego bardzo potrzebna jest świadomość bycia blisko Boga, czerpania z wielkich wartości i darów, które posiada Kościół, Zakon i to Opactwo. Na fundamencie tej świętej wiary, pragniemy żyć realizując charyzmaty życia konsekrowanego jako Cystersi''.


 

Po homilii, br. Cyprian trzykrotnie potwierdził swoją wolę doskonałego pójścia za Chrystusem i całkowitego poświęcenia się Bogu. Ślubował wierne zachowanie nakazów Ewangelii i Reguły, aby ''kroczyć wąską i ciasną drogą, którą pokazuje tradycja Zakonu, przyrzekając swoją stałość, przemianę obyczajów i posłuszeństwo według Reguły świętego Ojca naszego Benedykta''. Następnie nasz współbrat odczytał dokument ślubów, którego własnoręczne sporządzenie nakazuje Reguła: ,,Niech sporządzi dokument, o tym trwałym przyrzeczeniu, powołując się na imię świętych, których relikwie są w kościele i na imię obecnego opata. Dokument ten ma napisać własną ręką, gdyby zaś nie umiał pisać, niech inny przez niego uproszony napisze, a on sam ma znakiem podpisać i własną ręką położyć ma ołtarzu'' (RB 58, 18 – 20). Po podpisaniu tegoż przyrzeczenia, brat Cyprian został odziany w strój właściwy Zakonowi Cysterskiemu – zamiast dotychczasowego białego szkaplerza i pasa, otrzymał je już w kolorze czarnym. Na jego barkach spoczęła zaś biała kapa z jakby mucetem – wyróżniająca profesów czasowych, którą zastępuje na ślubach wieczystych kukulla.

Obrzęd zakończył się modlitwą konsekracyjną, wypowiedzianą przez ojca opata, a poprzez którą Kościół potwierdza śluby zakonne. Po obrzędzie ślubów rozpoczęła się liturgia eucharystyczna.

 

Można powiedzieć, posiłkując się ujęciem św. Jan Chryzostoma, że życie mnicha to bój nieustanny ''z duchem tego świata''. Pojawienie się w IV wieku monachizmu na pustyni egipskiej było reakcją na ustanie prześladowań Kościoła, podczas których przyjęcie chrztu czyniło z wyznawcy wygnańca i – najzwyczajniej – kandydata na męczennika. Życie mnicha stawało się ''białym męczeństwem'', a odejście ze świata przestało uchodzić za metaforyczne, będąc w istocie rzeczy prawdziwym zerwaniem z dotychczasowym życiem. Zakonnik stawał się Bożym wojownikiem, na wzór chrześcijańskich świętych żołnierzy – męczenników, którego przeciwnikiem nie byli już pogańscy prześladowcy, ale byli nim diabeł, ciało (w rozumieniu św. Pawła) i świat (według interpretacji św. Jana). Mnich podobnie jak męczennik jest świadkiem i tak samo jak on jest świadkiem nie przez swoje słowa, ale poprzez swoje życie. Takie ujęcie doskonale znał św. Benedykt, ustanawiając ''szkołę służy Pańskiej'' (w starożytności łacińska ''schola'' oznaczała nie tylko miejsce nauki, ale również tak określano część koszar przeznaczoną na ćwiczenia wojskowe). A owymi koszarami Bożych wojowników miały być właśnie klasztory.

Jako życzenia dla naszego brata Cypriana, na początku drogi mniszej, niech posłużą słowa Thomasa Mertona:

„Życia kontemplacyjnego nie wolno sobie wyobrażać jako ucieczki od czasu i przestrzeni, od społecznych obowiązków, od życia zmysłowego. To krok naprzód w samotność i pustynię, konfrontacja z ubóstwem i pustką, wyrzeczenie się jaźni empirycznej, gdy obecne są śmierć i nicość, a wszystko po to, by pokonać niewiedzę i błędy, wynikające z lęku przed "byciem niczym".

Człowiek, który odważy się być sam, może z czasem pojąć, że "pustka" i "bezużyteczność", które spotykają się z lękiem i potępieniem umysłu zbiorowego, to warunki konieczne do zmierzenia się z prawdą”.




Tekst i zdjęcia - fr. W.M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl