Żadna inna uroczystość w ciągu roku, tak jak czas Narodzenia Pańskiego, uważany jest za najbardziej rodzinne pośród świąt. Nie inaczej jest również i w klasztorach kontemplacyjnych – gdzie na wigilijnej wieczerzy zbiera się cała wspólnota. Może nieco większy jest tylko ''rozmach'' w przygotowaniach do świąt. Gotuje się przecież dla prawie 30 osób; choinek do ustawienia i przyozdobienia nie jest jedna a dwadzieścia; a do posprzątania jest całkiem spory metraż klasztoru…
Najwcześniej przygotowania do uroczyści Narodzenia Pańskiego rozpoczęli bracia wyznaczeni do wzniesienia szopki. Po pierwszej niedzieli adwentu w kaplicy bł. Wincentego Kadłubka pojawiły się belki, folie, materiał i inne przedmioty niezbędne do pracy nad repliką miejsca narodzenia Chrystusa. Z Bożą pomocą, pomimo drobnych komplikacji, udało się ukończyć to dzieło trzy dni przed wigilią.
Nie mniej radości mieli bracia pracujący przy stawianiu choinek – w prezbiterium sięgają one do wielkiej rozety, a w refektarzu – po sklepienie. Pozostałe drzewka ozdobiły wnętrze świątyni i tradycyjne miejsca, ulokowane już za klauzurą. Sprzątanie po tych wszystkich pracach stało się formalnością. Niemalże wojskowy rygor panował w kuchni - sprawnie uśmiercano i patroszono karpie, lepiono pierogi, przygotowywano ciasta i przystawki. Wszystko po to, aby o godz. 18 w okienku kuchennym pojawiały się kolejne z 12 potraw.
Symboliczny moment początku świętowania Narodzenia Pańskiego wyznacza Liturgia Godzin, a konkretnie I Nieszpory o godz. 17.30. Po wieczornej modlitwie rozpoczęła się wieczerza wigilijna, której początkiem było odczytanie tradycyjnej perykopy ewangelicznej przez Ojca Opata. Następnie – łamanie opłatkiem i składanie sobie życzeń, a po ich zakończeniu przy śpiewie kolęd, spożywano uroczystą wieczerzę.



Wyjątkowo Godzina Czytań została przeniesiona na godz. 23. Tym samym zyskała ona swoją pierwotną symbolikę. Bowiem owa godzina kanoniczna jest czasem kontemplacyjnego czytania Słowa Bożego, a jej podział na trzy nokturny odpowiadał trzem strażom, na jakie starożytni dzieli noc. Była ona więc oczekiwaniem na świt, na moment gdy podczas porannej jutrzni rozlegnie się kantyk Zachariasza ze słowami: nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają…
Lecz zanim w klasztorze rozległa się owa radosna pieśń, o północy rozpoczęła się pasterka. Nazwa owej mszy wywodzi się ze starej tradycji, która nadawała każdej z Eucharystii Narodzenia Pańskiego osobne nazwy: o północy sprawowano mszę anielską; o świcie mszę pasterską; a rano – mszę królewską.



Pasterce przewodniczył Ojciec Opat, a rozpoczęła się ona przyniesieniem figurki Dzieciątka do stajenki. W mrokach romańskiej świątyni, oświecony tylko blaskiem świec i żarem z trybularza, Emanuel kroczył ku betlejemskiej grocie, a hymn anielski – Chwała na wysokości Bogu – rozświetlił cały kościół. Homilię do zgromadzonych wygłosił Ojciec Opat, mówiąc o podniosłości uroczystości Narodzenia Pańskiego, oraz apelował o głębszą formację duchową przed tym dniem. Sugerował, aby nie była to tylko formalność, a przygotowanie do świąt nie było automatyczne i powierzchowne. Frekwencja na tej Eucharystii była imponująca – wierni szczelnie wypełnili wnętrze świątyni, a kolejki do Komunii Św. były sporej długości. Podobnie jak pasterze, zachęceni przez aniołów, aby przyjąć Pana Wieczności do swoich serc. Ową radość, która połączyła ludzi i aniołów, pięknie wspomina barokowa, dolnośląska kolęda:
Anioł Pański mówił pasterzom:
''Oto wesele wielkie opowiadam wam,

Iż dziś się narodził, z nieba przychodził,
Chrystus, Pan wasz, w mieście Dawida".

A natychmiast z onym Aniołem
Przybyło wiele Zastępów z niebieskich sfer.
Boga wysławiają, hymny śpiewają:
''Chwała Bogu na wysokości".


Tekst i zdjęcia - fr. W.M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl