Wiele kultur przełom października i listopada osnuło mrocznymi nićmi kultu zmarłych i w pewnym stopniu przypisywało owym chwilom szczególne znaczenie nadprzyrodzone. W dużym stopniu wynikało to z agrarnych obserwacji natury. Dni stawały się krótsze i zimniejsze, a przyroda przygotowywała się do snu w całunie zimy. W ten sposób patrzyły ludy rolnicze - Celtowie czy Słowianie, bo nie sposób nie wzmiankować obrzęd Dziadów, utrwalony w świadomości polskiego czytelnika przez Adama Mickiewicza. W Polsce od kilkudziesięciu lat próbuje się zadomowić Halloween. Powszechne w USA i Europie Zachodniej, w naszym kraju gwałtownie zderzyło się z głęboko zakorzenionym szacunkiem dla uroczystości Wszystkich Świętych oraz dnia Zadusznego.
Czy więc Halloween jest tyko importowaną zabawą z Ameryki czy niemalże okultystycznym rytuałem, otwierającym bramę dla szatana?

Halloween a Pismo Św.
Halloween nieodłącznie kojarzy się z przebieraniem się dzieci i młodzieży w straszne stroje – czarownic, duchów, wampirów etc. Dużo częściej chodzi jednakże tylko o udział w wesołej, klimatycznej imprezie, gdzie ważniejsza jest możliwość upicia się i integracji z innymi uczestnikami zabawy. Posądzanie tych ludzi o udział w okultystycznym rytuale wydaje się więc naturalnie przesadą. Jednakże, dosłownie i w przenośni, realizuje się powiedzenie ''diabeł tkwi w szczegółach''. 
Św. Paweł, z tradycyjną dla siebie gorliwością, gromi mieszkańców Koryntu: Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów (1 Kor 10, 20 – 21). Nie jest to wyłącznie wymysł Apostoła – przed niebezpieczeństwem igrania z diabłem przestrzega również i Stary Testament: Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. (Pwt 18, 10 – 12). Również tragicznie dla Saula skończyło się wywoływanie ducha Samuela (1 Sm 28, 3- 20). Ale czy przebieranie się za ducha lub czarownicę ''podpada już'' pod te paragrafy? Zadane tak pytanie jest duchowo bardzo niebezpieczne. Nie należy ''sondować Boga'' – czy dany czyn już jest, czy jeszcze nie jest grzechem. Tego typu ''trzymanie się litery prawa'' prowadzi do duchowej śmierci (por. 2 Kor 3, 1 – 18).



Otwarcie furtki
Aby lepiej przedstawić problem, popatrzmy na niego z drugiej strony. Noszenie na łańcuszku krzyżyka albo medalika. Medalik jako przedmiot, sam w sobie nie ma żadnej ''cudownej mocy'' odstraszającej demony. Jest widzialnym znakiem – a jego ''cudowna moc'' wynika z modlitwy Kościoła i głębokiej wiary noszącego go chrześcijanina. Podobnie - wiele osób nosi niewielkie zdjęcia swoich bliskich w portfelach. Robią to, aby w jakimś stopniu nieustannie im przypominały o danej osobie. Medalik też ma nieustannie nam przypominać o Osobie nam najbliższej – Bogu. Cóż ten wywód ma wspólnego z Halloween? Samo przebieranie się za czarownicę automatycznie nie czyni danej osoby opętaną. Ale w tym momencie ''odwracamy wzrok'' od Boga. A taką okazję demony mogą wykorzystać… Niekoniecznie w sposób nagły i błyskawiczny. Wystarczy samo rozmycie pojęcia. Swoiste torowanie drogi. Poucza o tym Apostoł: Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć (1 P 5, 8). Interesujące komentarze na ten temat odnajdziemy chociażby u Ojców Pustyni. Jako przykład – abba Matoes: Szatan nie wie, której namiętności dusza ulegnie; sieje więc, nie wiedząc czy zbierze, to myśli nieczyste, to myśl obmowy, to znów inne wszystkie namiętności. A gdy już widzi, że do którejś z nich dusza się skłania, wtedy ją tam prowadzi.
Ale abstrahując od samej możliwości opętania. Halloween jest sprzeczne z chrześcijańskim pojmowaniem śmierci i rzeczy ostatecznych.

Co nas czeka po śmierci?
Aspekt szczególnie aktualny, nie tylko w kontekście Halloween, ale i naszego świętowania uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Już w Starym Testamencie natchniony Mędrzec stwierdził: Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących (Mdr 1, 13). Dla chrześcijanina śmierć ma sens pozytywny, ponieważ jedynym właściwym na nią spojrzeniem, jest rozumienie jej wyłącznie przez pryzmat Zmartwychwstania. Jego istotę doskonale opisuje Benedykt XVI w książce Jezus z Nazaretu: Istotny jest tu fakt, że w Zmartwychwstaniu Jezusa nie został kiedyś przywrócony do życia jakiś pojedynczy zmarły; w zmartwychwstaniu dokonał się przeskok ontologiczny dotyczący bytu jako takiego, zainaugurowany został wymiar, który dotyczy nas wszystkich i który stworzył dla nas wszystkich nowy obszar życia – bycia razem z Bogiem. Pozwala to lepiej zrozumieć katechezę tegoż wybitnego teologa dotyczącą śmierci i piekła. Wpierw w ujęciu starotestamentowym: Stary Testament posiada tylko jedno słowo na określenie śmierci i piekła, słowo ,,szeol'', obydwa słowa wyrażają dla niego tę samą treść. Śmierć jest po prostu samotnością. Ta samotność zaś, do której nie może dotrzeć już Miłość jest piekłem. Joseph Ratzinger celnie objaśnia, jak Chrystus poprzez zaśnięcie na drzewie krzyża przemienił śmierć: Śmierć i piekło nie są już tym samym, ponieważ pośród śmierci jest życie, pośród śmierci mieszka Miłość. Teraz już tylko dobrowolnie wybrane zamknięcie się w sobie jest piekłem lub – jak mówi Pismo Św. - ,,śmiercią drugą'' (Ap 20, 14).

Obcowanie Świętych
Termin wydaje się nieco tajemniczy – innymi słowy oznacza komunię (wspólnotę) świętych. Tak rozumianą wspólnotą świętych jest Kościół. Zbudowany z ''żywych kamieni'' (por. 1 P 2, 5) łączy i pozwala na komunikację zarówno pielgrzymujących na ziemi, jak i tych, którzy już z tego świata odeszli. Nie jest to oczywiście ''komunikacja'' rozumiana jako wywoływanie duchów! Głową Kościoła jest Chrystus, a dobro Chrystusa jest przekazywane wszystkim członkom, a dokonuje się to przez sakramenty Kościoła (KKK 947). ''Nicią porozumienia'' między nami, a tymi którzy oglądają Boga twarzą w twarz (1 Kor 13, 12) jest modlitwa. Nie są oni oczywiście pośrednikami, modlimy się przecież zawsze do Boga. Ale oni chcą i potrafią nam w tym pomóc – nazywamy to orędownictwem świętych. Nie sposób nie zacytować św. Bernarda: Jeżeli aniołowie są duchami, zajętymi sprawą naszego zbawienia, co mamy myśleć o Świętych? Jak to? Aniołowie przychodzą z pomocą ludziom, a ci, co wyszli z naszych szeregów, przestaliby nas znać, nie umieliby współczuć z cierpieniami tych, których boleści doświadczali niegdyś. Ci, co z przyrodzenia nie doznają cierpień, odczuwaliby jednakowoż nasze, a ci, co nie poddali się okropnym zmartwieniom, nie poznawaliby już stanu walki, przez który sami byli przeszli?
Uroczystość Wszystkich Świętych jest dniem, gdzie w sposób szczególny pamiętamy o tych, którzy poprzedzili nas w drodze do Stwórcy, zdobywając niebo. Są to nie tylko ci, których Kościół kanonizował czy beatyfikował, ale również i ci, którzy do nieba weszli ''po cichu'', bez rozgłosu. Jak niezwykła musiała być ich pokora…




Rekapitulacja
Ciekawą inicjatywą są organizowane w wielu miejscach bale Wszystkich Świętych, jako chrześcijańska alternatywa dla Halloween. Domyślną grupą odbiorców takiej imprezy są dzieci i młodzież, czyli ci, którzy mogliby wybrać zabawę halloweenową.
Szczęśliwie, stosunek większości Polaków do Halloween jest prosty – traktują tą zabawę jako obcą naleciałość, która nieszczególnie przyjmuje się w naszym kraju. Zbyt mocny szacunek do zmarłych i do uroczystości Wszystkich Świętych utrwalił chrześcijański sposób rozumienia śmierci. 

Tekst - fr. W.M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl