W niedzielę Dobrego Pasterza – 7 maja 2017 r. miały miejsce w wąchockim opactwie prymicje o. Kajetana. Neoprezbiter święcenia kapłańskie przyjął w wigilię święta Bożego Miłosierdzia – 22 kwietnia br. w Panewnikach.
Jak napisał przed wiekami mędrzec: Piękne jest miłosierdzie przychodzące w czasie utrapienia, jak chmury deszczowe - w czasie posuchy (Syr 35, 24). W ów niedzielny poranek ołowiane chmury deszczowe wolno pełzały po niebie o barwie popiołu. Obficie nawadniając wąchocką ziemię, szklane krople kolejno uderzały wpierw o miedziane dachy opactwa. Ty zdroje kierujesz do strumieni, co pośród gór się sączą (Ps 104, 10), a owe niewielkie ruczaje wciąż wpadały do wzburzonej rzeki Kamiennej. Ta, płynąc ku wschodowi, minąwszy ugory klasztorne, zwracała swe koryto ku południu, wciąż pożerając trawiaste błonia i z wolna zbliżała się ku piaskowcowym murom kościoła opackiego. Z obłoków spojrzał jednakże opiekun świątyni – św. Florian, dla którego sarkofagiem stały się niegdyś wartkie nurty rzeki Enns. Pomny na swój dawny patronat, bo zanim Wełtawa przyjęła czeskiego kanonika to jego wzywano ku pomocy przed kataklizmem powodzi, rzekł tylko cicho: Aż dotąd, nie dalej! Tu zapora dla twoich nadętych fal (Hi 38, 11). Nieokiełznana natura zwykła się słuchać rozkazów Świętych, posłusznie więc zimny wicher rozwiewał chmury, rzeka uspokoiła swe nurty, a deszcz ustał i przeszedł, na ziemi widać już było kwiaty (Pnp 2, 11 - 12). Z klasztornego gołębnika wyjrzała gołębica, której skrzydła srebrem się lśniły, a jej pióra zielonkawym odcieniem złota (Ps 68, 14). Kamienna Arka – świątynia klasztorna – wciąż niewzruszenie górowała nad doliną Maryi, więc gołębica powróciwszy do jej wnętrza, odpoczywała na zworniku sklepienia prezbiterium. Nieco niżej, ze względu na wrodzoną skromność, za kotarą ukrył się św. Florian. Zbliżało się południe, więc czekali na niedzielną sumę – Eucharystię wyjątkową dla o. Kajetana, gdyż była jego Mszą Prymicyjną.
Zgodnie z wielowiekową tradycją prymicjant przywdziewał szaty liturgiczne w romańskim kapitularzu. Pobłogosławiony przez ojca opata Eugeniusza, wchodząc na klasztorny krużganek, stanął en face piaskowcowego epitafium opata Rafała Zaborowskiego. Tenże również od XVI w. błogosławi prymicjantom, kroczącym ku renesansowemu portalowi mnichów. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. (J 10, 2 – 4) – tego dnia usłyszeli wierni w Ewangelii. Jakże wymownym znakiem było przez to wejście nowego kapłana. O jego znaczeniu przed wiekami pouczał św. Bernard: Obowiązkiem pasterzy jest czuwanie nad trzodą z trzech powodów: karności, czujności i modlitwy. Dla karności z racji zepsucia obyczajów, aby powierzona trzoda nie zginęła przez własną niedbałość. Dla czujności wobec kuszenia diabła, aby nie była zwiedziona wrogim podstępem. Dla modlitwy wobec nacisku pokus, aby nie była pokonana z racji lekkomyślności. W nauce tkwi surowość sprawiedliwości, w czujności duch rady, w modlitwie uczucie współcierpienia.
Homilię do zgromadzonych wygłosił ojciec opat. Ze wzruszeniem opowiadał o historii życia neoprezbitera, wskazując jego drogę do kapłaństwa. Wspominał o kamieniach milowych owej drogi – rodzinnej parafii w Lwówku Śląskim, edukacji w Legnicy pod okiem Franciszkanów i wreszcie trzecim kamieniu – wąchockim opactwie cystersów. Ojciec opat przyrównał również powołanie o. Kajetana do powołania apostołów – Piotra i Jana. Eucharystię zakończyło uroczyste błogosławieństwo prymicjanta, które wpierw udzielił kapłanom, następie współbraciom, a ostatecznie wszystkim zgromadzonym.
Polecając ojca Kajetana opiece Najświętszej Pani, składamy mu życzenia, posługując się wersetami, które wyszły spod pióra Thomasa Mertona:
Wierzę Panie, że moje pragnienie podobania się Tobie
Podoba Ci się.
Mam nadzieję, że to pragnienie będzie mi towarzyszyć
we wszystkim, co robię
I że nic już odtąd nie uczynię bez niego.
Wiem, że gdy będę tak działał,
Ty poprowadzisz mnie właściwą ścieżką,
Nawet jeśli ja sam jej nie znam.
Będę Ci zawsze ufał,
Choćbym miał wrażenie, że się zgubiłem
I że wędruję w cieniu śmierci.
Nie ulęknę się, bo Ty zawsze będziesz ze mną
I nigdy nie zostawisz mnie samego
w niebezpieczeństwie.


 
















Fotografie - Andrzej Kalinowski
Tekst - fr. W.M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl